Owsik rozpychał się w tyłku: Zadrżyjcie psubraty!
W dowód mego szlachectwa mam certyfikaty!
Lecz nie zyskał uznania, bo chociaż się puszył,
nikogo nie zadziwił ani też nie wzruszył.
Miał do tych papierów umysł niegotowy:
nie wiedział: co pergamin – co toaletowy…
„Marność wszystko” – rzekł owsik spoglądając z góry
na rzeczy, które widział poniżej swej dziury.
I głos ludzki usłyszal: „Straszne głupstwa pleciesz,
nie wyszedłszy z mej dupy mądrząc się o świecie.
Nim z pogardą popatrzysz na cud wielki i żywy
pamiętaj, że oceniasz z własnej perspektywy.
Tyś mały ale pyszny, zapamiętaj zatem:
rzec możesz, że świat – gównem
gdy ci gówno światem!”
Owsik na świat się wychylił i narobił smrodu
a chcąc zdobyć uznanie przed oczami narodu
Wyszedł w miejsce publiczne i rzekł:”Każdy widzi:
smród wokół rozpylili ekolodzy i Żydzi!”
Że mostek kogoś nie łączy, jaka jest przyczyna?
– pytasz, drogi Marcinie… Most to nie drabina.
I ma taką właściwość mostek nieruchomy,
że połączyć potrafi tylko równe poziomy.
Mostu będziesz używał z marniutkim wynikiem, jeśli zechcesz połączyć człowieka z owsikiem.
Darmo płaczesz, owsiku, o złe traktowanie.
To co masz za współczucie – to jeno sikanie.
Darmo szlochy zanosisz do gwiazd na Parnasie
W dupie-ś był, gówno-ś widział i na gównie znasz się.
Owsik chciał komentować
Bo pragnął poklasku.
Nie zrozumiał nieborak, że do jego wrzasków
tylko jedna odpowiedź pasuje dość równo:
wysłać owsika na miejsce, a dokładniej: w …