Podzamcze Piekoszowskie

  • DSC_1710 s
  • DSC_1630 s
  • DSC_1631 s
  • DSC_1632 s
  • DSC_1640 s
  • DSC_1642 s
  • DSC_1643 s
  • DSC_1644 s
  • DSC_1648 s
  • DSC_1651 s
  • DSC_1653 s
  • DSC_1657 s
  • DSC_1658 s
  • DSC_1662 s
  • DSC_1671 s
  • DSC_1689 s
  • DSC_1691 s
  • DSC_1693 s
  • DSC_1697 s
  • DSC_1714 s
  • DSC_1722 s
  • DSC_1734 s
  • DSC_1742 s
  • DSC_1700 s
  • DSC_1707 s

Wybraliśmy się z Nanusią do Podzamcza Piekoszowskiego, w nadziei, że nie będzie tam słychać petard. I tak było słychać. Ale w polu Nana już się ich nie bała. Ruiny piekoszowskiego pałacu mają swoją zabawną historię. Pewnego razu pan Tarło przebywał w nowo wzniesionej kieleckiej rezydencji biskupa krakowskiego i serdecznie namawiał go na rewizytę. Biskup, jak to biskup – uważał się za zbyt znakomitą osobę, by pojawić się w szlacheckim dworze, choćby i najbogatszym. Odmówił krótko: „Po chałupach nie jeżdżę”.
Obrażony Tarło dogadał się z architektem i wybudował sobie miniaturę biskupiego pałacu. Dotrwała w całości do połowy XIX wieku.

Nanusia bardzo sobie chwaliła te ruiny – leżą w polu i można z nich bez strachu szczekać na konia.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.