Tarcze rycerskie

W życiu wykonałem kilkadziesiąt tarcz rycerskich, nie wszystkie zdołałem sfotografować. Co mnie w nich interesuje najbardziej? Połączenie rozmaitych funkcji z możliwościami konstrukcyjnymi i technologicznymi epoki.

Tarcza przez wieki stanowiła najbardziej podstawową formę wyposażenia ochronnego. Była absolutnie niezbędna aż do chwili, gdy rozwój zbroi i technik militarnych zepchnął ją z pola walki. Wykonywano ją rozmaitych materiałów, poczynając od wikliny, klejenia z łyka (co w rzymskim scutum dawało niebanalne rezultaty), miękkiego lipowego drewna lub przeciwnie: twardych rodzajów drewna afrykańskiego. Bywały tarcze z utwardzonej skóry tak jak słynna tarcza Zulusów czy indyjskie lub perskie tarcze ze skóry nosorożca… Bywały tarcze stalowe a niektóre, szczególnie włoskie przełomu renesansu i baroku, stawały się wyrafinowaną kombinacją możliwości technologicznych i niezwykłych pomysłów. Strugano je z dużych, starannie dobranych kawałków drewna lub kunsztownie sklejano z wąskich desek. Podporządkowano kształt szermierce i aktualnym możliwościom technicznym. A przede wszystkim tarcza stanowiła swoistą wizytówkę i znak rozpoznawczy: jej wykończenie i sposób wykonania ze względu na widoczność decydowały o identyfikacji na polu walki, to też bardzo szybko czysto technologiczne okucia zaczęły nabierać form identyfikacyjnych i przerodziły się w herby… z czego rozwinęła nam się cała heraldyka jako nauka nie tylko o znakach rycerskich ale przede wszystkim o wzajemnych relacjach rodzin arystokratycznych. Dużo by o tym mówić…

Zwyczaj nadawania tarczom wyrafinowanych znaczeń metaforycznych to dopiero osiemnasty i dziewiętnasty wiek, co nie znaczy, że dawniej traktowano je po macoszemu.

W każdym razie robiłem tarcze. Jak? Bardzo różnie. Najczęściej, ponieważ właściciel ćwierci województwa w dzisiejszych czasach należy do niebywałych rzadkości, wykonywałem proste konstrukcje o czysto użytkowym przeznaczeniu… jednakże prostota nie obejmowała malowania. Pokażę dla przykładu tarczę mojego przyjaciela, wykorzystującą, wykorzystującą uczony średniowieczny koncept rycerza, który na drodze do duchowej doskonałości walczy z wszelkiego rodzaju pokusami i obrzydliwościami cielesnymi w średniowiecznym bestiariusz u uosabia innymi przez ślimaka:

Przyjaciel mój walczył zwykle używając niedużej pawęży, więc przeniesienie tematu okazało się bardziej skomplikowane niż na tarczy o płaskiej powierzchni:

A żeby było jeszcze śmieszniej, Maciek używa Wilka jako swego osobistego godła… Co prowadzi nas do wniosku, że jego rycerz może nie nosić hełmu, za to ma mieć bardzo konkretną głowę.


Zapraszam do oglądania innych realizacji: