Moje spotkania autorskie z dziećmi zazwyczaj przyjmują formę warsztatów tematycznych – głównie dlatego, że ta forma najwięcej daje dzieciom. Staram się sprawić, by były dla nich okazją do uruchomienia własnej wyobraźni. Podczas spotkanie dostają sporą porcję informacji ale w sposób dyskretny: dostarczam im wiedzy jako narzędzia do lepszej zabawy.

Dzieci łatwiej przyswajają doświadczenie, niż teorię, dlatego zamiast opowiadać, jak wygląda praca pisarza czy ilustratora, pokazuję im ją na kilku przykładach. Z konkretną książką czy oryginalną ilustracją w ręku tłumaczę, skąd wziął się konkretny pomysł i dlaczego właśnie tak wygląda a następnie prowokuję do narysowania swojej własnej opowieści. Odpowiadam na pytania, pozwalam dotknąć problemu. Często również rysuję coś na żywo, co świetnie podgrzewa atmosferę i przyciąga uwagę.
Element wyzwalający zabawę dobieram stosownie do potrzeb. Jeśli tematem spotkania jest średniowiecze – zaczynam zabawę od pokazania fragmentów rycerskiego ekwipunku, ilustracji pokazującej zamek czy kompletny zestaw wyposażenia rycerza. Następnie prowadzę opowieść tak, by pokazać „jak TO działa”, pytam dzieci o ich opinię, o to, czy gdzieś widziały coś podobnego i czy ich zdaniem dany problem da się rozwiązać lepiej. Na tym etapie dzieci dostają całe mnóstwo użytecznych informacji z zakresu historii, które na bieżąco porównują z własnym doświadczeniem. Kluczowa i najważniejsza dla mnie w tej zabawie jest własna aktywność dziecka.
Odmienną formę przybierają prezentacje, które prowadzę na imprezach historycznych, spotkaniach ze młodzieżą czy też okazjach bardziej formalnych.
Najłatwiej pokazać to na przykładach.
Spotkanie w Raciborzu 15-05-2012
Spotkanie w Raciborzu 14-08/-2012
Spotkanie w Zespole Szkół nr 19 w Krakowie
Dni Kultury Katalońskiej w Krzysztoforach 31-03-2007
Spotkania z historią na imprezach rekonstrukcyjnych
Świętokrzyski Konwent Fantastyki „JagaCon”
Kinoszkoła i prelekcje szkolne
Na imprezach rycerskich miewałem publiczność dobraną przypadkowo i w bardzo zróżnicowanym wieku. Trudny do przewidzenia jest wtedy zakres zainteresowań czy poziom przygotowania, za to pewne są dwie rzeczy: widzowie przychodzą po coś ciekawego a jeśli nie będzie ciekawie – odejdą natychmiast. I przeciwnie – grupa ludzi słuchająca z zainteresowaniem przyciągnie kolejnych widzów.
Zdarzyło mi się kiedyś odebrać widzów zbiorowej walce rycerzy…
Poza tym aż do pandemii byłem prelegentem dla Fundacji „Kinoszkoła”.
W ciągu trzech lat współpracy z „Kinoszkołą” przeprowadziłem kilkadziesiąt prelekcji dla publiczności w rozmaitym wieku i o drastycznie różnych potrzebach: dla przedszkolaków byłem zagubionym średniowiecznym żołnierzem ścigającym króla Kazimierza Wielkiego na piechotę po całej Polsce, nastolatkom przybliżałem tematy, na których ciekawe przedstawienie brakuje czasu na lekcjach a z Uniwersytetem Trzeciego wieku rozmawiałem o sztuce (na przykład o Pavarottim), historii współczesnej i ich własnym udziale w jej tworzeniu (bo przecież dzisiejsi emeryci kiedyś budowali naszą teraźniejszość)… Bywały te spotkania całkiem zaskakujące: raz zdarzyło się, że przez czyjeś niedopatrzenie szykowałem się na rozmowę z jedenastolatkami o tym, czym był PRL i jak wyglądało wtedy życie a na widownię wkroczył właśnie Uniwersytet Trzeciego Wieku, co zmusiło mnie do błyskawicznego przesunięcia akcentów prelekcji, w myśl zasady “nie ucz księdza pacierza“.

Najnowsze komentarze