Mamrotanki

Podczas pracy nad komiksem „Kotek Mamrotek” dla „Świerszczyka” oprócz regularnych odcinków komiksu o przygodach Kotka Mamrotka w „Świerszczyku” prowadziłem w imieniu Kotka profil na Facebooku oraz blog. Były one w dużej mierze adresowane do czytelników starszych niż publiczność „Świerszczyka” i cieszyły się sporym powodzeniem.

Po zakończeniu współpracy przy Mamrotku pozostałem z tekstami będącymi moją wyłączną twórczością, dosyć luźno powiązanymi z pierwowzorem, bo tak wynikało z potrzeb odbiorcy, do którego trafiały: samodzielnie czytającego, używającego internetu i tak dalej. Stanowią one spory zespół kilkudziesięciu Kocich Refleksji nad światem oglądanym z podwórka, spod samochodu, z dachu i ogródka w towarzystwie przyjaciół. Powstawały w konkretne dni i tworzą coś w rodzaju kociego dziennika ale nie układają się w ciągłą fabułę.

Nie mogę jednak ciągnąć tego projektu niezależnie od „Świerszczyka” albo nazywać go Kotkiem Mamrotkiem.
Oczywiście nie da się też zastąpić rysunków Kacpra, a ich używanie bez zgody byłoby co najmniej nieetyczne.
Z tego powodu zlikwidowałem blog, zwłaszcza, że prawa do rysunków Kacpra ma „Świerszczyk”, nie ja.
Nie chcę jednak, żeby bez śladu przepadła cała praca włożona  w powstanie tych tekstów, dlatego zdecydowałem się opublikować je na własnej stronie w charakterze archiwum, tyle, że już z moimi rysunkami. Choroba niestety uniemożliwiła mi zrobienie większej ich ilości… więc wykorzystam to co jest jako ikony.

Bohater i zarazem narrator to Kotek – podobnie jak wszystkie inne dachowce, posiada jakieś imię ale nie wyjawia go przypadkowym znajomym. Kotek jest niestrudzonym eksploratorem zakamarków podwórka, meandrów języka, poszukiwaczem przygód i eksperymentatorem.

Buduje własny samochód napędzany Psem lub Myszami… Próbuje namówić ryby morskie, by przypłynęły i uwędziły się specjalnie dla niego… Opala się w kratkę… Spotyka wiosnę… Zastanawia się, dlaczego słowa znaczą to, co znaczą… ewentualnie: czy nie dałoby się dobrać lepszych słów? Czy temperatura bardzo się potłukła, kiedy nagle spadła? Czy dziennik po siedmiu dniach sam zmieni się w tygodnik? Czy podróżnik powinien siedzieć pod różą czy też raczej pod rurą? Czy jeśli w dzień dziecka pomizia się dzieci misiem, to potem ktoś pomisia kotka?

Kotek ponadto lubi swoje dociekania ubrać w formę wiersza.

Światowy Dzień Kota

Po piątku zazwyczaj wypada sobota…
Sobota powinna należeć do kota!
Lecz jeśli panować ma w życiu porządek
to kotu oddajmy sobotę i piątek.
Pośpieszne działania są dziś diabła warte…
Na przygotowanie – oddajmy mu czwartek.
W te święta wysiłku potrzeba zbyt wiele…
Niech potem odpocznie… na przykład w niedzielę.
Niedziele naprawdę bywają wspaniałe
lecz po nich niestety jest poniedziałek…
a wtedy to każdy okropnie się czuje.
No… daj poniedziałek. Kotkowi żałujesz?
Kot pracy ma mnóstwo – powiedzmy, że worek.
By pomóc w tej pracy, poświęćmy mu wtorek.
Przez wtorek drapiemy mu brzuszek i brodę…
A głowę i łapki – we środę.
Pozbądźmy się złudzeń i nędznych przywidzeń:
Dzień Kota powinien trwać tydzień.
Co tydzień.

Kotek czasami też daje koncerty kociej muzyki nocą dla sąsiadów.
Poszczególne notatki mamrocze czasem sobie pod nosem a czasami do rynny, z której trafiają one do wujka Piotrka zapisującego sumiennie tyle, ile się tylko da, aby przekazać światu Kocią Spuściznę Intelektualną. W razie potrzeby można do Kotka zadzwonić. Najlepiej w rynnę, jeśli drzemie na dachu albo w ogrodzenie, o ile spaceruje po płocie.

A zatem zapraszam do Mamrotanek i wspólnego mamrotania.