Martwa natura
Jako dziecko bałem się terminu „martwa natura”. Z jakiegoś względu wyobrażałem sobie że to jest coś co twórca osobiście uśmiercił… Wizja malarza mordującego cebulę zanim ją namaluje była trochę przerażająca.
Mój niepokój zniknął dopiero wtedy, kiedy zupełnie przypadkowo pani na lekcjach plastyki wytłumaczyła, o co tu właściwie chodzi.
Dziś podchodzę do tego tematu o wiele spokojniej, bez jakiegoś szczególnego niepokoju związanego z pojęciem. Jak widać wiele tracimy dorastając.
Mimo wszystko angielski termin „still life” wydaje mi się bardziej stosowny. Przynajmniej dla dzieci.
Zapraszam do oglądania…







Najnowsze komentarze