Drzewny Koszmar czyli koniec tryptyku

Nadeszła wiosna i potknąłem się o zabezpieczony karton z rysunkiem, który zrobiłem, wsadziłem między dwie płyty i zapomniałem zeskanować, nie mówiąc o publikacji. Czym prędzej złapałem obrazek i poleciałem na wielkoformatowy skaner… no i...