Gama majestatyczna

Pozazdrościłem starym mistrzom malowania wybitnych postaci…

Kłopot jednak w tym, że ani ze mnie mistrz, ani wybitne postaci chętne do pozowania nie ustawiają się w kolejce pod moimi drzwiami.

Z kolei malowanie np. Pana Boga pociąga za sobą ryzyko, o czym przekonał się Jan Styka. Ponoć malował Najwyższego na kolanach, żeby utrzymać nastrój i nad pracownią rozstąpiły się chmury a wielki głos zawołał: „JANIE! TY MNIE NIE MALUJ NA KOLANACH, TY MNIE MALUJ DOBRZE!”

Wolę nie ryzykować podobnych interwencji, dlatego darowałem sobie malarstwo sakralne.

I nagle przyszło na mnie natchnienie: znam parę wybitnych osobowości z potężną siłą wyrazu na obliczu, które mogę portretować dosyć łatwo a do tego są na tyle pobłażliwe wobec moich wysiłków, że nie obawiam się kary.

I tak oto namalowałem Gamę całą w metalicznych farbach spoglądającą na świat tak, jak świat zasłużył… wiem, że to moja fantazja, bo Gama emanuje życzliwością i luzem wobec ludzkich postępków…
Pomyślałem sobie jednak, że jeśli pod surowym okiem psa ludzkość się nie nawróci, to nie nawróci się nigdy.
A zatem… dodałem od siebie spojrzenie. Niech ludzie mają.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.